Newsy

Wygrani & Przegrani: GP Bahrajnu

Wygrani

RBK
Podczas grand prix Bahrajnu kierowca Renault przeżył prawdziwy rollercoaster. Wydawało się, że pomimo dobrego tempa wyścigowego, niestety nie uda się zawalczyć o zwycięstwo. Do tego doszły problemy z ogumieniem, na które słyszeliśmy wyraźnie narzekanie przez radio. Zespół podjął wtedy decyzję o zmianie strategii na bezpieczniejszą (czyli dwukrotny zjazd do alei). I wtedy do każdego dotarło, że nie będzie już szans na walkę z Kimizem… A jednak stało się zupełnie inaczej! Po katastrofie, jaką w końcowych fragmentach przeżył Mercedes, RBK dostał mentalnego „kopa”, zdołał wyprzedzić liderującego Denana i zdobyć złote trofeum.

Denan
Dla zawodnika Haasa było to dopiero pierwsze przejechane GP, ale za to z jakim efektem końcowym. Zaczęło się niemrawo, od rozczarowania w kwalifikacjach i jedynie 12. pozycji. Na starcie nic nie zwiastowało pozytywnej odmiany, gdyż Denan stracił pozycję i spadł jeszcze niżej. Nie minęło jednak dużo czasu i odwrócona strategia zaczęła przynosić skutki w postaci objęcia prowadzenia (większość stawki w tym czasie wizytowała w boksach). Pusty tor pozwolił kierowcy utrzymywać dobre tempo i wykorzystać maksymalnie potencjał tkwiący w oponach miękkich. Denan nie przestraszył się też wysokiego zużycia i zjechał do boksu później, dzięki czemu nie powtórzyła się historia Kimiza i Rejsa. Ostatecznie metę przekroczył na drugim miejscu, tuż za plecami RBK.

Ryba
Słowa nie są w stanie opisać wyścigu jaki przejechał Ryba. Start z samego ogona, konsekwentne oraz przemyślane manewry wyprzedzania, genialnie wymyślona strategia. No i na pewno przy tym trochę szczęścia, bo jak widzieliśmy na transmisji – przebieg całej rywalizacji był chaotyczny. Zawodnik Toro Rosso się mimo wszystko odnalazł idealnie w tym zamieszaniu i zdołał dowieźć znakomite 3. miejsce. Zyskał tym samym aż 17 pozycji względem startu. Niesamowite osiągnięcie.

Naxaz
Kierowca Saubera może i punktów w wyścigu nie zdobył, ale zaprezentował naprawdę niezłe tempo oraz stoczył kilka satysfakcjonujących pojedynków. W pamięci zapadnie ostra walka z Narą. Warto odnotować, że Naxaz dojechał do mety przed swoim kolegą zespołowym (z którym parokrotnie ścierał się na torze) mimo problemów technicznych z samochodem. Gdyby nie one, pewnie zobaczylibyśmy go w punktach, gdyż jak twierdził sam zainteresowany w po wyścigowym wywiadzie, stracił przynajmniej kilkanaście sekund przez spadki mocy.

Fani VRL
Ostatnie wyścigi prawdziwej F1 pokazują, że zmaga się ona z kryzysem. Czarę goryczy przelał wyścig w Rosji, który śmiało można ochrzcić mianem najnudniejszego ostatnich lat. Na szczęście z pomocą przychodzi wirtualnie ściganie. A konkretnie liga VRL. Bahrajn pokazał, że mimo dziwnego kierunku, jaki obrała F1, rywalizacja nadal potrafi być ciekawa i nieprzewidywalna. GP Bahrajnu zostanie zapamiętane przez lata – liczba manewrów, zwrotów akcji i dramatów wystrzeliła poza skalę. I tym samym fani elektronicznej rywalizacji otrzymali rekompensatę po niezbyt zajmujących GP w realnej Formule 1.

 

Przegrani

Red Bull
Do pewnego momentu wszystko zapowiadało się znakomicie. Bardzo dobry start obu „byków”, ogranie Kimiza i wysunięcie się na prowadzenie. Szykuje się dublet, co może pójść nie tak? Nadeszło jednak okrążenie numer 3 i cały misterny plan… można włożyć między bajki. Błąd popełnił Springer, przez co bardzo szybko dogonił go jego zespołowy kolega. Żaden z nich nie odpuścił przy walce koło w koło i doszło między nimi do kolizji, niwecząc bezpowrotnie szanse na dobry wynik. Jak się później okazało, doszło do nieporozumienia między zawodnikami i chociaż oni sami sobie już wszystko wyjaśnili, to pozostał olbrzymi niesmak i grymas na twarzy każdego fana tej stajni. I słusznie rozgorzała dyskusja, czy Red Bull nie posunie się w przyszłości do stosowania poleceń zespołowych.

Kimiz
Po inauguracyjnym wyścigu w głowach wielu obserwatorów narodziło się pytanie, czy aby nie zostaniemy świadkami kolejnej dominacji w VRL. Jednak Formuła 1 jest zbyt nieprzewidywalna, żeby snuć takie domysły już na początku sezonu, co brutalnie odczuł Kimiz. Kwalifikacje zostały po razu drugi całkowicie przez niego zdominowane, ale już po zgaśnięciu świateł, wcale nie było tak różowo. Mercedes ze swojego pola startowego ruszył niemrawo i stracił kilka pozycji. Zespół podjął decyzję o zjechaniu na zmianę opon tylko raz, co z początku wydawało się opłacalne. RBK na miękkich oponach nie był w stanie zbliżyć się do liderującego Kimiza… niestety pod koniec nastąpił punkt zwrotny – mediumy zainstalowane w Srebrnej Strzale po prostu się poddały i kapeć zmusił do przymusowego, drugiego postoju. Tym samym kierowca Mercedesa stracił podium oraz prowadzenie w mistrzostwach.

Rejsu
Historia bliźniaczo podobna do tej, która spotkała Kimiza. Force India podjęła decyzję by, podobnie jak Mercedes oraz Haas, do boksu zjechać tylko raz. Problem w tym, że Rejsu zameldował się w alei wcześniej niż Denan, więc opony pośrednie nie wytrzymały tak długiego stintu i lewy tył postanowił eksplodować. Następnie, nie wiedzieć czemu, zawodnik „różowego pomykacza” został na torze i stwarzał niemałe zagrożenie. Oczywiście przez to Rejsu nie dał rady dowieźć choćby punktu i przy okazji rozbił swojego zespołowego kolegę.

McLaren
Z nieba do piekła – tak w skrócie można opisać występ stajni z Woking w GP Bahrajnu. Tydzień temu święcili oni triumfy i zapowiadali powrót do walki o podia. Piekarz pojechał solidny wyścig i zgarnął aż 10 punktów, zaś Nara dorzucił do puli jeszcze 2. Z Sakhir wyjeżdżają z niczym. Kwalifikacje nie zwiastowały tragedii, chociaż tylko 1 bolid znalazł się w czołowej dziesiątce. Niestety po starcie było już o wiele, wiele gorzej. W zamieszaniu Piekarz uszkodził sobie przednie skrzydło i odpadł z rywalizacji jako pierwszy. Drugi kierowca starał się uratować honor i zażarcie pojedynkował się z Sauberami, ale batalia zakończyła się chwile po kontakcie z Heikkim. Bolid prowadził się źle i podjęto decyzję o wycofaniu z rywalizacji.